Pakujemy torbę do porodu!

Pakujemy torbę do porodu!

Przychodzi taki moment, w którym w końcu musimy przygotować torbę do szpitala, a wraz z tym momentem pojawia się mnóstwo pytań i wątpliwości. Jak się spakować? W jedną torbę czy w dwie? Co będzie potrzebne, a co się nie przyda?

Zacznijmy od tego, że można spakować się na różne sposoby. Najbardziej popularne z nich to:
a) torba dla Mamy i torba dla Dzidziusia
b) torba na czas porodu i torba na oddział położniczy

W ciąży z Emilką skorzystałam z pierwszego sposobu, jednak teraz, z perspektywy czasu, postawiłam na tę drugą opcję. Dzięki temu w trakcie porodu wszystkie niezbędne rzeczy (zarówno dla Dzidziusia, jak i dla mnie) znajdę w jednym miejscu :). Moja lista niezbędnych rzeczy powstała przede wszystkim na bazie doświadczeń związanych z pierwszym porodem :). Już mniej więcej wiem, co mi się przydało, a co nie, z czym wróciłam do domu, a czego mi zabrakło.

Na końcu wpisu znajdziecie pliki PDF gotowe do wydrukowania! W dwóch wersjach kolorystycznych :).

Pamiętajcie, że każdy szpital ma trochę inne wytyczne. Warto sprawdzić na stronie internetowej szpitala, w którym planujecie rodzić, co konkretnie należy ze sobą zabrać :).

Ja spakowałam się w dwie torby - mniejszą (z rzeczami na czas porodu) oraz większą na kółkach (z rzeczami na oddział położniczy). Rzeczy włożyłam do torebek strunowych z Ikea. Każdą torebkę podpisałam markerem – dzięki temu za miesiąc/dwa miesiące będę wiedziała, gdzie co jest, a dodatkowo ułatwię pracę położnej (szczególnie w razie cesarskiego cięcia).

Listy gotowe do wydrukowania znajdziecie poniżej :).

Torba do szpitala – wersja różowa

Torba do szpitala – wersja niebieska

Oprócz rzeczy z tej listy zabieram również aparat z prądami TENS, które działają przeciwbólowo. Wiem, że takie urządzenia można także wypożyczyć :). Ja bardzo je polecam. Jest to przezskórna stymulacja nerwów, która broni nasz organizm przed bólem. Sygnał z komórek na skórze, pobudzonych prądami, dociera do mózgu SZYBCIEJ niż ból i go blokuje.

W praktyce wygląda to tak, że przyklejamy cieniutkie elektrody do skóry (podczas porodu przykleiłam je do skóry pleców) i za pomocą małego urządzenia podobnego do telefonu sterujemy natężeniem :).

Z uwagi na to, że zazwyczaj nie pakujemy się dzień przed porodem, a trochę wcześniej (ja zrobiłam to w 32 tc.), warto zapisać sobie na kartce samoprzylepnej listę rzeczy do spakowania w ostatniej chwili i taką karteczkę przykleić w widocznym miejscu do torby (na takiej liście może znaleźć się np. ładowarka do telefonu, jeśli nie mamy dwóch :)).

Ja już jestem spakowana! A Wam życzę powodzenia!